LGK znowu góra!!! Nasi w trójkach kolarskich poknali mistrzów! 31.07.2005 r. Głuchołazy PDF Drukuj Email
wtorek, 02 sierpnia 2005 10:38

"Trójki Kolarskie o Puchar Burmistrza Głuchołaz" to chyba jedyna drużynowa jazda na czas w Polsce, w której mogą rywalizować ze sobą amatorzy bez licencji, mastersi i kolarze z licencją zawodniczą.

 

VII edycja zawodów odbyła się 31.07.2005 r. LGK wystawiło 2 trójki ze swoim udziałem. Asia Nanowska wystartowała z Asią z Prudnika i Sylwią z Głuchołaz. Dario Morawski i Roberto Nanowski wraz ze swoim kolegą z Opola Piotrkiem Wroną wystawili team męski.

 

 

Konkurencja była nie byle jaka. Wystartowały łącznie 43 drużyny. Jedną z najsilniejszych był team z Sochaczewa w składzie Robert Marciniak - aktualny mistrz Polski masters kat. I w indywidualnej jeździe na czas, Dariusz Flak - v-ce mistrz Polski w jw., Czopek Piotr /tego gościa nie znamy/.

 

Trasa 42 km: start w centrum Głuchołaz, trochę kluczenia po ulicach miasta i wylot drogą na Nysę. Po ok. 7 km nawrót wokół pachołka i z powrotem do Głuchołaz. Trasa raczej płaska z paroma "zmarszczkami". Była na szczęście całkowicie wyłączona dla ruchu drogowego i opanowana niepodzielnie przez buczące pełne koła rowerów do ITT.

 

Pogoda bardzo przyjemna ciepło, ale nie upalnie, raczej słaby boczny wiaterek. Ale pod pełnymi kaskami do czasówki ostro się gotowało. Na zmianie ogień, po zejściu ciężko się było utrzymać na kole. Pulsometry nie próżnowały. Chwila "wytchnienia" tzn. zejście z wysokiego beztlenu na beztlen "zwykły" tylko na środkowej pozycji chwilę przed wyjściem na zmianę. I tak około przez godzinę. Opłacało się! Założenie brzmiało: panowie poniżej godziny. Przemknęliśmy przez kreskę, liczniki i pulsometry off. Czas: 58 min. 10 sek! Poszliśmy po bandzie. Czekamy na wyniki rywali.

 

Zamieszanie, długo nie wystawiają list. Wiemy, że jest dobrze, ale nie wiemy jak dobrze. W końcu wyniki. Dżizas!! Nasza trójka 1 w open!!! Pokonaliśmy mistrza i v-ce na 42 km trasie o 3 sekundy! Jeden taki mawia, że "liczy się każda sekunda". To niebywałe uczucie ściskać rękę mistrza kraju stojącego na niższym stopniu podium. Polecam!

 

A kobiecy team pod wodzą Asi N.? Oczywiście zmiażdżyły inne babki. Mimo, że nie były zgraną drużyną i Asia N. nauczyła się na wyścigu pchania słabszego kolarza to i tak wystarczyło by z czasem 1.14.13 dołożyć następnej drużynie kobiecej ponad 3 minuty /nie 3 sekundy!/. Namawiamy wszystkich lekolarzy do udziału w "Trójkach" to chyba jedyna okazja by sprawdzić swoje możliwości w ITT.

Roberto